Słynny brytyjski prezenter motoryzacyjny za pośrednictwem swojego nowego dziecka, portalu Drivetribe, podzielił się z internautami swoją opinią na temat obecnego stanu Formuły 1 i przyznał, że ma sposób na jej naprawienie.
Jeremy Clarkson, w swoim niecodziennym stylu, przywołał na początku festwial entuzjastów motorsportu Goodwood, podczas którego oglądał wyścig byłych kierowców wyścigowych prowadzących identyczne Austiny A35s.
– Dla tych, którzy są za młodzi, żeby znać firmę Austin, muszę dodać, że była to okropna marka, zatrudniająca niewykształconych pracowników, którzy tworzyli brzydkie i źle zaprojektowane samochody. I robili to naprawdę źle – pisze Clarkson.
Wyścig brytyjskich samochodów trwał dokładnie pięć okrążeń, a były prezenter BBC podzielił się ciekawym spostrzeżeniem na ten temat. – Podczas tego deszczowego wyścigu rozgrywanego na dystansie pięciu okrążeń, widziałem więcej dramaturgii niż podczas ostatnich pięciu lat w Formule 1. To zmusiło mnie do myślenia: dlaczego by nie zebrać całej stawki modeli reklamujących zegarki i wsadzić ich do starych, gównianych samochodów przed wyścigiem F1? To byłoby genialne!
Clarkson, który wspólnie z Richardem Hammondem i Jamesem May’em pracują aktualnie nad nowym projektem o nazwie The Grand Tour, pokusił się także o małe podsumowanie tego, co dzieje się w obecnych czasach w Formule 1. – Pod koniec tej wielkiej procesji, Lewis usłyszał od swojego inżyniera „Dobrze sobie poradziłeś, Lewis”. I to nie koniec problemów. Zespół najwyraźniej zbudował komputer, a potem zapłacił komuś aby „sobie radził” przez kilka godzin.
– W innym wyścigu, młody waleczny Max Verstappen usłyszał od swojego inżyniera, aby zaprzestał prób wyprzedzenia Nico Rosberga. Znów zacząłem rzucać losowymi rzeczami w mój telewizor.
Jaka jest złota rada Jeremy’ego Clarksona na poprawę widowiska w Formule 1? Rzecz jasna, bardzo niedorzeczna: – Jeśli Lewis zakwalifikuje się na pole position, jego zespołowy partner będzie musiał startować z końca stawki, jeśli Verstappen będzie drugi, jego partner wystartuje z drugiego od końca, i tak dalej.
– To spowoduje przede wszystkim, że same kwalifikacje będą niesamowicie ciekawe, bo pokonanie twojego zespołowego kolegi stanie się obowiązkiem. Sam wyścig też będzie dużo ciekawszy, gdyż szybkie samochody znajdą się zarówno z przodu, jak i z tyłu. Wolniejsze auta będą jechać po środku, tworząc przeszkody dla innych.
Takie postawienie sprawy rozwiązałoby jeszcze jeden problem w postaci dwóch kierowców z tego zespołu jadących koło siebie. Koniec Team Orders!
– W ten sposób, Formuła 1 nadal będzie mogła cieszyć się mianem technologicznego giganta, jednocześnie prezentując piękne, prawdziwe ściganie – na sam koniec Jeremy poprosił swoich czytelników o kontakt, jeśli znajdą dziury w tym misternym planie. Cóż…





















