Przyszłość długodystansowych odcinków specjalnych w rajdowych mistrzostwach świata wygląda dość blado po rekordowym 80-kilometrowym odcinku podczas ostatniego Rajdu Meksyku, który nie spełnił oczekiwań promotora WRC.
80-kilometrowy odcinek Guanajuato był najdłuższym w historii WRC (wyłączając afrykańskie maratony w stylu Wybrzeża Kości Słoniowej, czy Safari) od Rajdu Korsyki w 1986 roku. Ten rekord nie ulegnie jednak zmianom w najbliższej przyszłości, jako że w Meksyku nie zobaczymy ponownie tak długiego oesu w 2017 roku.
Dyrektor Rajdu Meksyku, Patrick Suberville powiedział: – Z pewnością nie będziemy tego powtarzać za rok. Jestem zadowolony z tego, iż udało się na spróbować i byłem pewien, że cały nasz zespół podoła temu wyzwaniu, nie będziemy jednak tego powtarzać.
Wydaje się, że powodem odwołania planów na tak długie odcinki w przyszłości są problemy logistyczne z tym związane. Z powodów organizacyjnych, Guanajuato zostało podzielone na trzy części, z trzema dowódcami, trzema zestawami samochodów bezpieczeństwa na starcie, w połowie odcinka, a także na mecie.
– Na trasie odcinka było więcej samochodów zabezpieczających, niż samochodów rajdowych! – śmiał się Suberville. Z kolei promotor WRC, Oliver Ciesla przyznaje, że nie cieszył się z powrotu tak długiego odcinka. – Z mojego punktu widzenia 80 kilometrów to za dużo i nie wnosi to żadnej wartości sportowej, czy komercyjnej, nie sprawia też, że rywalizacja jest ciekawsza. Nie zachęcamy organizatorów do odcinków specjalnych dłuższych niż 50, czy 60 kilometrów.
